Palenie papierosów na pokładzie samolotu jest zabronione, ale wysokość sankcji za złamanie tego zakazu może się bardzo różnić w zależności od kraju. Pasażer Singapore Airlines, który 21 sierpnia zapalił papierosa w toalecie podczas lotu SQ836 z Singapuru do Szanghaju, po lądowaniu został przekazany chińskim służbom. W jego przypadku konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze niż typowy mandat nakładany w Polsce.
Rzecznik Singapore Airlines potwierdził, że do zdarzenia doszło podczas rejsu SQ836. Pasażer palił w toalecie, mimo obowiązującego zakazu. Po lądowaniu w Szanghaju został zabrany przez miejscowe służby w celu dalszych wyjaśnień. Przewoźnik przypomniał jednocześnie, że palenie, wapowanie i używanie papierosów elektronicznych jest zabronione na wszystkich lotach Singapore Airlines i Scoot. Osoby przyłapane na takim zachowaniu mogą również otrzymać zakaz podróżowania tymi liniami.
W Singapurze sprawa może mieć także wymiar karny. Zgodnie z ustawą Air Navigation Act osoba, która pali w samolocie wbrew zakazowi, może zostać skazana na grzywnę do 5000 dolarów singapurskich, karę do 12 miesięcy pozbawienia wolności albo obie kary jednocześnie. Przepisy dotyczą samolotów zarejestrowanych w Singapurze, a urząd lotnictwa tego państwa wprost wskazuje, że palenie w toalecie jest poważnym naruszeniem.
To oznacza, że maksymalna sankcja przewidziana w Singapurze jest nieporównywalnie wyższa od typowego mandatu nakładanego w Polsce. Nie oznacza to jednak, że polski pasażer po zapaleniu papierosa może liczyć wyłącznie na 500 zł.
W Polsce palenie na pokładzie może stanowić wykroczenie określone w Prawie lotniczym. W lutym 2026 roku Straż Graniczna na lotnisku w Krakowie interweniowała wobec dwóch pasażerek, które paliły papierosy mimo poleceń załóg. Obie zostały ukarane mandatami w wysokości 500 zł. Funkcjonariusze zakwalifikowali ich zachowanie na podstawie art. 210 ust. 1 pkt 9 Prawa lotniczego.
Podobny przypadek miał miejsce wcześniej na Lotnisku Chopina. We wrześniu 2023 roku 29-letni obywatel Ukrainy palił papierosy w toalecie samolotu lecącego z Alicante. Mimo ostrzeżeń personelu nie przerwał palenia. Po lądowaniu został wyprowadzony z samolotu przez funkcjonariuszy Straży Granicznej i otrzymał 500 zł mandatu.
Sytuacja z ostatnich dni: 26 sierpnia, tym razem interwencja dotyczyła pasażera samolotu przylatującego z egipskiego Marsa Alam. 42-letni Polak z Mławy, wbrew obowiązującemu zakazowi, zapalił papierosa w toalecie na pokładzie samolotu. Po lądowaniu również w tym przypadku konieczna była interwencja Straży Granicznej. Mężczyzna został ukarany mandatem w wysokości 500 zł za naruszenie przepisów ustawy Prawo lotnicze.
W Polsce problemem może być jednak nie sam papieros, lecz konsekwencje zachowania pasażera. Urząd Lotnictwa Cywilnego wskazuje, że naruszenie zasad na pokładzie może doprowadzić nawet do zawrócenia samolotu, zmiany trasy albo lądowania na lotnisku zapasowym. Jeżeli do tego dojdzie, przewoźnik może dochodzić od pasażera zwrotu poniesionych kosztów, w tym dodatkowego paliwa, obsługi naziemnej, zakwaterowania czy alternatywnych lotów dla pasażerów. ULC zaznacza, że w takich przypadkach odpowiedzialność finansowa może sięgać nawet kilkuset tysięcy złotych.
Jeszcze wyższe sankcje mogą spotkać pasażera w Stanach Zjednoczonych. Federalna Administracja Lotnictwa USA (FAA) zakazuje palenia w toaletach samolotów, a naruszenia przepisów mogą być podstawą do nałożenia kary administracyjnej. W przypadku niesfornych pasażerów FAA może obecnie proponować kary sięgające 43 658 dolarów za pojedyncze naruszenie, a jeden incydent może obejmować kilka naruszeń.
W praktyce zdarzały się już bardzo wysokie kary związane z paleniem lub wapowaniem. W jednym z przypadków FAA nałożyła 16 700 dolarów na pasażerkę, która paliła w toalecie samolotu. W innym przypadku zapalenie papierosa elektronicznego w toalecie, uruchomienie czujnika dymu i dodatkowe niepodporządkowanie się poleceniom załogi zakończyło się propozycją kary w wysokości 10 300 dolarów.
Amerykańskie przepisy są szczególnie restrykcyjne także dlatego, że palenie w toalecie traktowane jest jako potencjalne zagrożenie pożarowe. Przepisy wymagają między innymi odpowiedniego oznakowania zakazu palenia oraz rozwiązań ograniczających ryzyko pożaru w przypadku niedopałków.
W Unii Europejskiej nie funkcjonuje natomiast jedna, wspólna kara finansowa za palenie papierosów na pokładzie. Przepisy europejskie ustanawiają zasady bezpieczeństwa operacji lotniczych, w tym ograniczenia dotyczące palenia w toaletach, ale konkretne sankcje wynikają z prawa danego państwa oraz przepisów stosowanych przez przewoźnika. Unijne regulacje operacyjne wprost przewidują zakaz palenia w toaletach oraz w innych określonych częściach samolotu.
Samo palenie jest więc tylko początkiem możliwych problemów. Jeżeli pasażer ignoruje polecenia załogi, manipuluje przy czujniku dymu, wywołuje alarm albo zachowuje się agresywnie, sprawa może zostać zakwalifikowana znacznie poważniej. W Stanach Zjednoczonych FAA podkreśla, że zakłócanie pracy załogi może prowadzić nie tylko do wysokiej kary administracyjnej, ale także do postępowania karnego.
W Polsce konsekwencje również mogą wykraczać poza mandat. ULC podkreśla, że pasażer naruszający warunki przewozu może odpowiadać cywilnie, karnie i finansowo. Szczególnie kosztowna może być sytuacja, w której jego zachowanie zmusi załogę do przerwania rejsu lub wykonania nieplanowanego lądowania.
W przypadku pasażera Singapore Airlines ostateczna wysokość ewentualnej kary zależy natomiast od postępowania prowadzonego przez właściwe władze. Nie ma podstaw, aby twierdzić, że mężczyzna automatycznie otrzyma maksymalną karę 5000 dolarów singapurskich i rok więzienia. Są to maksymalne sankcje przewidziane prawem, a nie kara już orzeczona w tej konkretnej sprawie.
Źródło informacji: Singapore Airlines, Civil Aviation Authority of Singapore, ULC, Straż Graniczna, FAA / redag. Aviation24.pl





