fanpage facebook aviation24.pl fanpage twitter aviation24.pl kanał youtube aviation24.pl galeria instagram aviation24.pl

Komar na lotnisku - Malaria Lotniskowa
Zdjęcie ilustracyjne / poglądowe - Źródło: Pixabay License modyf. AI

Na lotnisku we Frankfurcie nad Menem doszło do niezwykle rzadkiego w Niemczech skupiska przypadków tzw. malarii lotniskowej. Chorobę rozpoznano u sześciu pracowników, którzy nie podróżowali wcześniej do rejonów występowania malarii. Według ustaleń niemieckich służb najbardziej prawdopodobnym źródłem zakażenia była zainfekowana komarzyca przywieziona samolotem.

Pierwsze cztery przypadki zostały wykryte w lipcu. Niemiecki Instytut im. Roberta Kocha poinformował wówczas, że osoby te zachorowały między 4 a 6 lipca 2026 roku. U wszystkich stwierdzono zakażenie zarodźcem sierpowatym (Plasmodium falciparum), który może powodować ciężki przebieg choroby.

W kolejnych tygodniach liczba zakażonych wzrosła do sześciu. Fraport, operator lotniska we Frankfurcie, potwierdził również śmierć jednego z pracowników. Z informacji przekazanych przez niemieckie służby wynika, że zgon nastąpił w sierpniu.

Najnowsze informacje wskazują, że drugi zgon również został odnotowany w związku z tym skupiskiem przypadków. Heska Kasa Lekarska poinformowała, że osoba, która zachorowała 15 sierpnia, zmarła 19 sierpnia, a rozpoznanie malarii potwierdzono pośmiertnie 21 sierpnia. Oznacza to, że w całym zdarzeniu zmarły dwie osoby.

Pozostali zakażeni pracownicy są pod opieką lekarską. Według dostępnych informacji ich stan się poprawia.

Szczególnie istotne jest to, że osoby, u których wykryto chorobę, nie miały niedawnej historii podróży do krajów, w których malaria występuje endemicznie. To właśnie ten element zwrócił uwagę lekarzy i epidemiologów.

W Niemczech zdecydowana większość przypadków malarii dotyczy osób, które zakaziły się podczas pobytu za granicą. W tym przypadku najbardziej prawdopodobny jest jednak inny mechanizm.

Niemiecki Instytut im. Roberta Kocha określa takie zdarzenie mianem "malarii lotniskowej". Dochodzi do niej wtedy, gdy zakażona komarzyca zostanie przywieziona samolotem z obszaru występowania malarii, a następnie ukąsi człowieka już na lotnisku lub w jego bezpośrednim sąsiedztwie.

W przypadku Frankfurtu śledczy zakładają, że zakażony owad mógł przylecieć na pokładzie samolotu. Nie oznacza to jednak, że ustalono już konkretny lot, z którego pochodził komar. Jest to nadal przedmiotem badań.

Na lotnisku rozmieszczono pułapki na komary. Odłowione owady są badane laboratoryjnie. Według informacji przekazanych przez Fraport część materiału została skierowana do Instytutu Medycyny Tropikalnej w Antwerpii w Belgii, gdzie prowadzone są badania genetyczne mające pomóc ustalić gatunek oraz możliwe pochodzenie owadów.

Sprawa jest szczególnie istotna z punktu widzenia pracowników lotniska. Osoby zatrudnione przy obsłudze bagażu, na płycie lotniska czy w innych częściach infrastruktury mogą mieć kontakt z owadami, które wydostały się z samolotu lub jego przestrzeni ładunkowej.

Problemem diagnostycznym jest również brak podróży do tropików. Lekarz, który wie, że pacjent nie opuszczał Niemiec, może początkowo nie brać malarii pod uwagę. Tymczasem w przypadku malarii wywołanej przez Plasmodium falciparum szybkie rozpoznanie i rozpoczęcie leczenia mają bardzo duże znaczenie.

Malaria nie przenosi się przy zwykłym kontakcie między ludźmi. Człowiek nie zakaże się więc od chorego pracownika lotniska. Do zakażenia dochodzi przede wszystkim poprzez ukąszenie zakażonej komarzycy z rodzaju Anopheles.

Dlatego obecne przypadki nie oznaczają wybuchu epidemii malarii we Frankfurcie. Niemiecki Instytut im. Roberta Kocha określa malarię lotniskową jako bardzo rzadkie zdarzenie. Podobne przypadki mogą jednak wystąpić w pobliżu dużych międzynarodowych portów lotniczych, które obsługują połączenia z obszarami występowania tej choroby.

Co ważne, nie jest to pierwszy taki przypadek we Frankfurcie. Według RKI poprzedni udokumentowany przypadek malarii lotniskowej w Niemczech miał miejsce w 2023 roku, również na lotnisku we Frankfurcie.

Zjawisko ma bezpośredni związek z globalnym transportem lotniczym. Samolot może w określonych warunkach stać się środkiem transportu również dla owadów. Zakażona komarzyca może znaleźć się w kabinie, luku bagażowym lub przestrzeni ładunkowej, a po lądowaniu wydostać się na terenie lotniska.

Właśnie dlatego samoloty przylatujące z obszarów zagrożonych chorobami przenoszonymi przez owady podlegają określonym procedurom sanitarnym. Mimo stosowanych zabezpieczeń pojedyncze przypadki przedostania się owadów na teren portów lotniczych są możliwe.

Frankfurt jest szczególnie istotnym miejscem dla takiego zjawiska. To jeden z największych portów lotniczych Europy i ważny węzeł połączeń między Europą, Afryką, Azją oraz innymi regionami świata. W lipcu 2026 roku lotnisko obsłużyło około 6,2 mln pasażerów i ponad 41 tys. operacji lotniczych.

Dla pasażerów Frankfurtu nie oznacza to jednak, że lotnisko stało się miejscem powszechnego zagrożenia malarią. Mamy do czynienia z bardzo rzadkim sposobem transmisji choroby, a obecne działania służb mają przede wszystkim ustalić źródło zakażeń i ograniczyć możliwość kolejnych przypadków.

Źródło informacji: Robert Koch-Institut (RKI), Fraport, Kassenärztliche Vereinigung Hessen, Deutsche Welle / redag. Aviation24.pl

Skomentuj artykuł na Facebooku

Przeczytaj inne publikacje