fanpage facebook aviation24.pl fanpage twitter aviation24.pl kanał youtube aviation24.pl galeria instagram aviation24.pl

Transall C-160D
Transall C-160D Niemieckich Sił Powietrznych - zdjęcie z 2014 roku - Źródło: Adrian Pingstone, Public domain, via Wikimedia Commons

Wycofany wojskowy transportowiec Transall C-160 może otrzymać drugie życie jako ciężki samolot gaśniczy. Konstrukcja, która przez dziesięciolecia wykonywała zadania transportowe dla niemieckiej Luftwaffe, jest przystosowywana do przenoszenia dużej ilości wody lub środka opóźniającego rozwój pożaru.

Jednym z najnowszych projektów tego typu jest program firmy TAS (Total Aeronautical Services), która przebudowuje Transalle C-160D do roli ciężkich samolotów gaśniczych. Szczególnie nietypowym elementem tej modernizacji jest zachowanie wojskowego pancerza, który w cywilnej służbie ma dodatkowo chronić załogę podczas operacji nad terenami zagrożonymi niewybuchami.

Szczególnie nietypowym elementem projektu jest zachowanie części wojskowego opancerzenia załogi, które może zwiększyć bezpieczeństwo pilotów podczas lotów nad terenami, gdzie pożary mogą powodować detonacje niewybuchów.

Transall C-160 został zaprojektowany jako taktyczny samolot transportowy zdolny do działania z lotnisk o ograniczonej infrastrukturze. Niemiecka Bundeswehra podkreślała jego możliwość operowania z nieutwardzonych nawierzchni, a także stosunkowo krótkie wymagania dotyczące startu i lądowania. Ostatni niemiecki C-160 wykonał lot 23 września 2021 roku, po 53 latach służby.

To właśnie te cechy sprawiają, że konstrukcja może być interesująca również jako samolot gaśniczy. Zamiast budować całkowicie nową maszynę, można wykorzystać sprawdzony płatowiec, który został zaprojektowany do przewożenia ciężkich ładunków i wykonywania operacji z lotnisk polowych.

Historia wykorzystania Transalla do gaszenia pożarów jest zresztą znacznie starsza, niż mogłoby się wydawać.

Już w latach 70. XX wieku w Niemczech opracowano specjalny zestaw gaśniczy dla C-160. Po dużych pożarach terenów leśnych i wrzosowisk w 1975 roku rozpoczęto prace nad sposobem szybkiego dostarczania dużej ilości wody na miejsce pożaru. Powstał zbiornik o pojemności około 12 tys. litrów, który montowano w ładowni samolotu. Testy rozpoczęły się w 1977 roku, a później dwa zestawy wykorzystywano operacyjnie.

Transall nie jest więc przypadkowym wyborem. Samolot już pół wieku temu udowodnił, że może pełnić rolę ciężkiego środka gaśniczego.

Współczesne projekty idą jednak znacznie dalej.

W ramach nowych konwersji przestrzeń ładunkowa otrzymuje specjalistyczny system zbiorników i zrzutu środka gaśniczego. W przypadku jednej z obecnie rozwijanych konfiguracji Transalla pojemność systemu ma sięgać około 12 tys. litrów, co stawia maszynę w klasie dużych samolotów gaśniczych.

Warto jednak zachować ostrożność przy określaniu tego rozwiązania jako MAFFS II. Dostępne materiały dotyczące współczesnych przebudów C-160 wskazują na własne systemy zbiorników i drzwi zrzutowych, a nie na potwierdzone zastosowanie standardowego zestawu MAFFS II. Sam MAFFS II został opracowany przede wszystkim dla samolotów C-130 i wykorzystuje zbiornik ciśnieniowy oraz zrzut przez boczne drzwi spadochronowe.

W przypadku współczesnych C-160 rozwijanych w Australii stosowany jest natomiast system z dużym zbiornikiem zamontowanym wewnątrz kadłuba oraz drzwiami zrzutowymi w dolnej części samolotu. Według informacji opublikowanych w „Aerial Fire Magazine” instalacja wymagała między innymi poważnych prac konstrukcyjnych w dolnej części kadłuba. Samolot ma być zdolny do zrzucenia około 14 tys. litrów środka gaśniczego w czasie krótszym niż pięć sekund.

To pokazuje, jak duży potencjał ma ładownia Transalla.

Samolot może również stosunkowo szybko zmieniać konfigurację. Jeżeli zbiornik i wyposażenie gaśnicze mają charakter modułowy, poza sezonem pożarowym maszyna może zostać wykorzystana do innych zadań. W przypadku transportowca jest to szczególnie atrakcyjne rozwiązanie, ponieważ podstawowa konstrukcja została od początku przygotowana do przewożenia ludzi i ładunków.

Jedną z najbardziej nietypowych cech przebudowy pozostaje jednak pancerz.

Transall C-160 był samolotem wojskowym i część niemieckich maszyn otrzymała dodatkowe zabezpieczenia załogi. Bundeswehra podaje, że wzmocnione maty balistyczne znajdowały się między innymi pod podłogą kokpitu i w przedniej części ładowni.

W źródłach dotyczących modernizacji Transalla znajdują się również informacje o zastosowaniu elementów ochronnych z Kevlaru. Takie rozwiązania montowano przede wszystkim w związku z wojskowym przeznaczeniem samolotu i zagrożeniem ostrzałem podczas wykonywania zadań w rejonach konfliktów.

Wykorzystanie ich w cywilnej operacji gaśniczej może jednak mieć dodatkowe znaczenie.

Niektóre obszary leśne Europy są skażone pozostałościami po dawnych działaniach wojennych. Dotyczy to między innymi terenów byłych poligonów, miejsc walk z czasów II wojny światowej oraz obszarów wykorzystywanych militarnie podczas zimnej wojny.

Pożar może doprowadzić do eksplozji pozostających w ziemi niewybuchów i amunicji. Dla samolotu wykonującego lot na małej wysokości oznacza to nietypowe zagrożenie, którego nie spotyka się podczas standardowych operacji lotniczych.

Trzeba jednak podkreślić, że nie każdy pożar na takim obszarze powoduje detonacje, a skuteczność pancerza przeciwko wszystkim możliwym odłamkom również nie jest gwarantowana. Opancerzenie może ograniczyć skutki części zagrożeń, ale nie czyni samolotu odpornym na eksplozje.

Transall ma natomiast inne cechy, które są bardzo przydatne podczas walki z pożarami.

Jedną z nich jest możliwość korzystania z krótszych i nieutwardzonych pasów. Bundeswehra podaje dla C-160 minimalną długość lądowiska około 550 metrów przy lądowaniu i około 730 metrów przy krótkim starcie, choć rzeczywiste wymagania zależą między innymi od masy, temperatury, wysokości lotniska i warunków nawierzchni.

To może być dużą przewagą podczas dużych pożarów. Samolot nie musi być ograniczony wyłącznie do dużych lotnisk. Jeżeli odpowiednio przygotowane lądowisko znajduje się bliżej obszaru działań, można skrócić czas potrzebny na uzupełnienie zapasu środka gaśniczego i powrót nad pożar.

C-160 jest również konstrukcją przystosowaną do lotów taktycznych. Duże śmigła i silniki turbośmigłowe zapewniają dobre właściwości przy stosunkowo niewielkich prędkościach, co jest istotne podczas operowania w pobliżu pożaru.

Nie oznacza to jednak, że Transall będzie mógł wykonywać wszystkie zadania lepiej od wyspecjalizowanych samolotów gaśniczych.

Jedną z największych zalet amfibii takich jak Canadair CL-415 jest możliwość pobierania wody bezpośrednio z jezior lub innych dużych zbiorników wodnych. Transall musi natomiast wrócić na lądowisko i zostać ponownie napełniony.

W zamian oferuje dużą pojemność zbiornika i możliwość operowania z lotnisk, które mogą być niedostępne dla większych samolotów odrzutowych.

Kolejną zaletą jest dostępność używanych płatowców. Po zakończeniu niemieckiej służby część C-160 znalazła nowych właścicieli. Przykładem są trzy byłe niemieckie maszyny kupione przez australijską firmę Wieland Aviation, które zostały przeznaczone do przebudowy na samoloty gaśnicze.

W 2026 roku program Transall Tankers rozwijany w Australii obejmuje już cztery C-160 i zakłada ich wykorzystanie jako ciężkich samolotów gaśniczych po uzyskaniu wymaganych zezwoleń. Firma wskazuje również możliwość późniejszego wykorzystania maszyn na innych rynkach, w tym w Europie i Ameryce Północnej.

To pokazuje, że pomysł na wykorzystanie Transalla nie jest jedynie ciekawostką techniczną.

Jest to próba znalezienia stosunkowo niedrogiego sposobu na zwiększenie liczby ciężkich samolotów gaśniczych. W wielu regionach świata zapotrzebowanie na takie maszyny rośnie, a liczba dostępnych wyspecjalizowanych samolotów pozostaje ograniczona.

Jednocześnie wiek konstrukcji pozostaje poważnym wyzwaniem. C-160 powstał w latach 60., a ostatnie niemieckie maszyny zakończyły służbę w 2021 roku. Konwersja cywilna wymaga więc dokładnego sprawdzenia stanu płatowca, silników, instalacji i konstrukcji oraz przeprowadzenia odpowiedniej certyfikacji.

Nie wystarczy zamontować zbiornika z wodą.

Samolot musi otrzymać nową dokumentację, przejść badania konstrukcji, próby systemu zrzutu i procedury dopuszczenia do wykonywania operacji gaśniczych. W przypadku maszyn przeznaczonych do działań cywilnych proces certyfikacyjny może być jednym z największych wyzwań całego programu.

W Australii właśnie certyfikacja stała się jednym z powodów opóźnienia wejścia C-160 do służby operacyjnej. Transall Tankers informował w 2026 roku, że proces dopuszczenia maszyn nadal wpływa na termin osiągnięcia pełnej gotowości.

Historia Transalla pokazuje więc coś bardzo ciekawego.

Samolot zaprojektowany ponad 60 lat temu jako wojskowy transporter może dziś otrzymać zupełnie nowe zadanie. Jego duża ładownia, możliwość korzystania z krótkich pasów oraz konstrukcja przystosowana do trudnych warunków sprawiają, że po odpowiedniej przebudowie może stać się ciężkim samolotem gaśniczym.

A zachowany wojskowy pancerz sprawia, że jest to jedna z najbardziej nietypowych konfiguracji, jakie można obecnie spotkać w lotnictwie przeciwpożarowym.

Nie jest to jednak „latający czołg” do walki z ogniem. Pancerz ma jedynie zwiększać ochronę załogi w określonych sytuacjach. O powodzeniu projektu zdecydują przede wszystkim niezawodność starego płatowca, skuteczność systemu zrzutu, bezpieczeństwo operacji oraz pomyślne zakończenie procesu certyfikacji.

Jeżeli te warunki zostaną spełnione, Transall może otrzymać drugie życie w roli, której jego konstruktorzy wprawdzie częściowo się spodziewali, ale której skala jeszcze kilkadziesiąt lat temu byłaby trudna do przewidzenia.

Źródło informacji: Bundeswehra, Transall Tankers, Aerial Fire Magazine, Cambridge University Press, Eurocontrol, Aero Time / redag. Aviation24.pl

Skomentuj artykuł na Facebooku

Przeczytaj inne publikacje