fanpage facebook aviation24.pl fanpage twitter aviation24.pl kanał youtube aviation24.pl galeria instagram aviation24.pl

Człon rakiety zmierzający w stronę powierzchni Księżyca
Grafika ilustracyjna / poglądowa - Źródło: wygenerowana w AI / ChatGPT

Już 5 sierpnia 2026 roku porzucony górny stopień rakiety Falcon 9 należącej do firmy SpaceX zakończy swoją podróż spektakularnym zderzeniem z powierzchnią Księżyca. Według najnowszych obliczeń do kolizji dojdzie około 06:35 UTC (08:35 czasu polskiego) w pobliżu krateru Einsteina, znajdującego się w pobliżu granicy widocznej i niewidocznej z Ziemi półkuli Księżyca.

Dla naukowców nie jest to jednak katastrofa, lecz rzadka okazja do przeprowadzenia eksperymentu, którego nie da się zaplanować w warunkach laboratoryjnych.

To nie awaria, lecz pozostawiony stopień rakiety

Obiektem, który uderzy w Księżyc, jest górny stopień rakiety Falcon 9 oznaczony jako 2025-010D. Został on wykorzystany podczas misji z 15 stycznia 2025 roku, kiedy wyniósł w kierunku Księżyca dwa komercyjne lądowniki – Blue Ghost firmy Firefly Aerospace oraz HAKUTO-R Mission 2 japońskiej firmy ispace. Po wykonaniu zadania stopień rakiety nie miał już paliwa umożliwiającego kontrolowane opuszczenie orbity i od tego czasu dryfował po orbicie przecinającej trajektorię Księżyca.

Cztery tony metalu uderzą z ogromną prędkością

Stopień rakiety waży około 4 ton, ma blisko 14 metrów długości i średnicę około 3,7 metra. W momencie uderzenia będzie poruszał się z prędkością około 2,4 kilometra na sekundę, czyli niemal 8700 km/h. Energia zderzenia wystarczy, aby całkowicie zniszczyć aluminiową konstrukcję i utworzyć na powierzchni Księżyca nowy krater o średnicy szacowanej na 20–30 metrów.

Czy będzie to widać z Polski?

To pytanie zadaje sobie wielu miłośników astronomii. Odpowiedź nie jest jednoznaczna.

Uderzenie nastąpi na oświetlonej przez Słońce części Księżyca, w pobliżu jego wschodniej krawędzi widocznej z Ziemi. Oznacza to, że ewentualny błysk powstały w chwili zderzenia będzie bardzo trudny do zauważenia na tle jasnej powierzchni naszego naturalnego satelity, oraz dodatkowo podczas tej pory dnia.

Znacznie większe szanse dotyczą obserwacji pióropusza pyłu i odłamków, który może wznieść się na wysokość wielu kilometrów ponad powierzchnię Księżyca. Jeżeli symulacje okażą się trafne, taka chmura może zostać zarejestrowana przez największe teleskopy amatorskie oraz profesjonalne obserwatoria. Dlatego naukowcy zachęcają również astronomów-amatorów do udziału w obserwacjach.

NASA i Korea Południowa będą śledzić zderzenie

Do obserwacji przygotowują się również sondy znajdujące się na orbicie Księżyca.

Amerykańska Lunar Reconnaissance Orbiter (LRO) wykona szczegółowe zdjęcia miejsca uderzenia przed i po kolizji. Pozwoli to dokładnie zmierzyć wielkość nowego krateru oraz przeanalizować ilość materiału wyrzuconego podczas zderzenia.

Jeszcze ciekawsze zadanie czeka południowokoreańskiego orbitera Danuri (Korea Pathfinder Lunar Orbiter – KPLO). Trajektoria sondy została tak zaplanowana, aby przeleciała kilka kilometrów od miejsca uderzenia tuż przed kolizją. Naukowcy liczą, że uda się zarejestrować sam moment zderzenia oraz rozwój obłoku pyłu niemal w czasie rzeczywistym.

Dlaczego naukowcy cieszą się z tego zderzenia?

Choć brzmi to paradoksalnie, przypadkowe uderzenie stanowi niezwykle wartościowy eksperyment naukowy.

Badacze będą mogli sprawdzić modele opisujące powstawanie kraterów uderzeniowych, przeanalizować zachowanie księżycowego regolitu, czyli warstwy pyłu pokrywającej powierzchnię, oraz przetestować metody wykrywania podobnych kolizji w przyszłości.

Dane zebrane podczas obserwacji pomogą również przygotować przyszłe misje załogowe oraz automatyczne, które będą wykorzystywać instrumenty sejsmiczne do badania wnętrza Księżyca. Dzięki dokładnie znanym parametrom uderzenia naukowcy będą mogli porównać wyniki z modelami komputerowymi i lepiej zrozumieć zachowanie księżycowego gruntu.

Problem śmieci kosmicznych będzie narastał

Eksperci podkreślają, że samo zderzenie nie stanowi żadnego zagrożenia dla Ziemi ani dla obecnie działających misji księżycowych. Wydarzenie zwraca jednak uwagę na coraz większy problem śmieci kosmicznych w przestrzeni okołoksiężycowej.

Jeszcze kilka lat temu wokół Księżyca przebywało jedynie kilka sond. Obecnie liczba misji stale rośnie, a w najbliższej dekadzie planowane są kolejne lądowania, budowa stacji orbitalnych oraz przyszłe bazy na powierzchni Srebrnego Globu. Wraz z tym rośnie potrzeba opracowania zasad bezpiecznego usuwania zużytych stopni rakiet i innych elementów pozostających w przestrzeni kosmicznej.

Źródło: NASA, Space.com, Phys.org / aviation24.pl

Skomentuj artykuł na Facebooku

Przeczytaj inne publikacje