Amerykańskie Siły Powietrzne po raz pierwszy oficjalnie potwierdziły, że najnowszy bombowiec strategiczny B-21 Raider będzie wykonywał misje z dwoma pilotami. Równocześnie ogłoszono utworzenie programu, dzięki któremu doświadczeni oficerowie systemów uzbrojenia i walki zostaną przeszkoleni na pilotów B-21. Choć komunikat jest krótki, może oznaczać jedną z największych zmian w filozofii obsługi bombowców strategicznych od kilkudziesięciu lat.
Departament Sił Powietrznych USA poinformował 9 lipca, że po przeprowadzeniu szczegółowych analiz zdecydowano o zastosowaniu w B-21 Raider stałej, dwuosobowej załogi. Obaj członkowie załogi będą pilotami, odpowiedzialnymi zarówno za prowadzenie samolotu, jak i realizację misji bojowej.
Jednocześnie uruchomiono nowy program szkoleniowy skierowany do wybranych oficerów systemów uzbrojenia (WSO) oraz oficerów systemów bojowych (CSO). Zostaną oni skierowani na szkolenie pilotażowe, a po jego ukończeniu będą mogli zasilić załogi B-21 Raider.
To rozwiązanie zwróciło uwagę analityków lotnictwa wojskowego, ponieważ przez wiele lat zakładano, że nowy bombowiec może otrzymać liczniejszą załogę. Wynikało to z ogromnej liczby systemów pokładowych, zaawansowanej walki radioelektronicznej, zarządzania uzbrojeniem oraz przewidywanej współpracy z bezzałogowymi statkami powietrznymi nowej generacji.
Takie przypuszczenia nie były przypadkowe. Obecnie używany B-1B Lancer posiada czteroosobową załogę składającą się z dwóch pilotów oraz dwóch oficerów odpowiedzialnych za systemy uzbrojenia i obronę elektroniczną. Z kolei B-52 Stratofortress przez wiele lat wykonywał misje nawet z pięcioosobową załogą. Jedynie bombowiec B-2 Spirit wykorzystuje układ dwóch pilotów.
Decyzja o zastosowaniu identycznego rozwiązania w B-21 pokazuje, jak bardzo zmieniła się technologia wojskowych statków powietrznych. Nowoczesne systemy komputerowe przejmują dziś znaczną część zadań związanych z zarządzaniem lotem, analizą danych z sensorów, planowaniem misji oraz kontrolą pokładowych systemów. Dzięki temu dwóch pilotów może wykonywać zadania, które jeszcze kilkanaście lat temu wymagały obecności większej liczby specjalistów.
Nie bez znaczenia pozostaje również decyzja o wykorzystaniu doświadczenia oficerów WSO i CSO. Są to wojskowi posiadający wieloletnie doświadczenie w planowaniu uderzeń, wykorzystaniu uzbrojenia precyzyjnego oraz prowadzeniu działań w środowisku silnie nasyconym systemami walki radioelektronicznej. Zamiast budować takie kompetencje od podstaw u nowych pilotów, USAF postanowiły najpierw nauczyć doświadczonych specjalistów pilotowania B-21.
W oficjalnym komunikacie Siły Powietrzne podkreślają, że celem programu jest zachowanie ogromnego doświadczenia taktycznego zgromadzonego przez społeczności WSO i CSO oraz wykorzystanie go podczas wykonywania najbardziej wymagających misji strategicznych. Według USAF takie rozwiązanie ma zwiększyć skuteczność globalnych uderzeń dalekiego zasięgu oraz zapewnić odpowiednią przeżywalność bombowca podczas działań w silnie bronionej przestrzeni powietrznej.
Decyzja wpisuje się również w szerszy kontekst wyzwań stojących przed amerykańskim lotnictwem wojskowym. Od kilku lat Siły Powietrzne USA zmagają się z niedoborem pilotów, wynikającym między innymi z przechodzenia doświadczonych lotników do cywilnych linii lotniczych oraz ograniczonej przepustowości systemu szkolenia. Choć USAF nie wskazuje tego jako bezpośredniej przyczyny nowego programu, część ekspertów zwraca uwagę, że wykorzystanie doświadczonych WSO i CSO może jednocześnie pomóc w bardziej efektywnym zarządzaniu personelem.
B-21 Raider jest obecnie najważniejszym programem modernizacji amerykańskich sił strategicznych. Maszyna opracowana przez Northrop Grumman ma stopniowo zastępować bombowce B-1B Lancer i B-2 Spirit, stając się podstawowym środkiem wykonywania konwencjonalnych oraz nuklearnych uderzeń dalekiego zasięgu. Samolot zaprojektowano z wykorzystaniem technologii obniżonej wykrywalności oraz architektury umożliwiającej łatwe wprowadzanie nowych systemów i uzbrojenia przez kolejne dekady służby.
Ogłoszenie składu załogi może wydawać się niewielką zmianą organizacyjną, jednak w praktyce pokazuje kierunek rozwoju współczesnego lotnictwa wojskowego. Automatyzacja, integracja systemów oraz wykorzystanie sztucznej inteligencji sprawiają, że coraz więcej zadań przejmują komputery pokładowe. W efekcie przyszłe bombowce strategiczne będą wymagały mniejszych załóg, ale jednocześnie znacznie wyższych kompetencji od każdego z ich członków.
Źródło informacji: U.S. Air Force / redag. Aviation24.pl





