Amerykańskie Siły Powietrzne podpisały kontrakt o maksymalnej wartości 984 mln dolarów na dalsze utrzymanie i modernizację floty samolotów E-4B Nightwatch, znanych na całym świecie jako „samoloty dnia zagłady” (Doomsday Plane). Program ma zapewnić ich pełną gotowość operacyjną co najmniej do 2037 roku, zanim zostaną zastąpione przez nową generację powietrznych stanowisk dowodzenia.
Kontrakt otrzymała firma Strategic Mission Systems LLC z Oklahoma City. Umowa obejmuje wsparcie systemów łączności oraz modernizację wyposażenia misji samolotów E-4B. Prace będą prowadzone w Oklahoma City, San Antonio oraz w bazie Offutt w stanie Nebraska – głównym miejscu stacjonowania całej floty.
Już na początku realizacji programu Pentagon przeznaczył na ten cel blisko 25 mln dolarów z budżetu na rok fiskalny 2026.
E-4B Nightwatch to jedne z najbardziej niezwykłych samolotów wojskowych na świecie. Powstały na bazie szerokokadłubowego Boeinga 747-200, jednak ich wyposażenie znacząco różni się od cywilnych odpowiedników.
Maszyny pełnią funkcję Narodowego Powietrznego Centrum Dowodzenia (National Airborne Operations Center – NAOC). W przypadku wojny nuklearnej, ataku na terytorium Stanów Zjednoczonych lub zniszczenia naziemnych centrów dowodzenia mogą przejąć kierowanie amerykańskimi siłami zbrojnymi, w tym strategicznymi siłami jądrowymi.
Na pokładzie znajduje się rozbudowane centrum dowodzenia wyposażone w zaawansowane systemy łączności satelitarnej, radiowej i wojskowej. Samolot może utrzymywać kontakt praktycznie ze wszystkimi rodzajami sił zbrojnych USA oraz dowództwami NATO.
Flota E-4B liczy zaledwie cztery egzemplarze. Wszystkie stacjonują w bazie Offutt Air Force Base w Nebrasce i pozostają w stałej gotowości do startu. Co najmniej jedna maszyna utrzymywana jest w podwyższonej gotowości przez całą dobę.
Jedną z największych zalet E-4B jest możliwość bardzo długiego pozostawania w powietrzu. Dzięki tankowaniu w locie samolot może wykonywać misję przez wiele dób bez konieczności lądowania. Ograniczeniem staje się przede wszystkim wytrzymałość załogi.
Każdy E-4B może przewozić nawet około 110 osób, w tym prezydenta Stanów Zjednoczonych, sekretarza obrony, członków Kolegium Połączonych Szefów Sztabów oraz personel odpowiedzialny za prowadzenie operacji wojskowych.
Maszyny zostały również odpowiednio zabezpieczone przed skutkami impulsu elektromagnetycznego (EMP), który mógłby powstać po wybuchu broni jądrowej. Zastosowano dodatkowe ekranowanie instalacji elektrycznych, systemów komputerowych i urządzeń łączności, co pozwala zachować zdolność działania nawet w wyjątkowo trudnych warunkach.
Choć E-4B często określane są mianem „samolotów dnia zagłady”, na co dzień wykorzystywane są także podczas zagranicznych podróży prezydenta USA oraz najważniejszych ćwiczeń wojskowych. W przypadku wizyt amerykańskiej głowy państwa za granicą jedna z maszyn często pozostaje w gotowości jako zapasowe stanowisko dowodzenia.
Obecna modernizacja ma zapewnić niezawodność systemów łączności oraz dostosować wyposażenie do współczesnych wymagań pola walki. Jest to szczególnie istotne w czasie rosnących napięć międzynarodowych i rozwoju nowych zagrożeń, w tym cyberataków oraz zaawansowanych systemów walki elektronicznej.
Jednocześnie Pentagon pracuje już nad następcą E-4B. Program nosi nazwę Survivable Airborne Operations Center (SAOC). W 2024 roku Boeing otrzymał kontrakt na opracowanie nowych powietrznych centrów dowodzenia bazujących na samolotach Boeing 747-8. Nowe maszyny mają stopniowo zastąpić wysłużone E-4B w latach trzydziestych XXI wieku.
Do tego czasu obecna flota pozostanie jednym z najważniejszych elementów amerykańskiego systemu odstraszania nuklearnego oraz zapewnienia ciągłości dowodzenia w sytuacjach kryzysowych.
Źródło informacji: U.S. Department of Defense, U.S. Air Force, Boeing / redag. Aviation24.pl





