Prokuratura Rejonowa w Lublinie umorzyła śledztwo dotyczące kradzieży wyposażenia z kokpitu historycznego samolotu szkolno-treningowego TS-11 Iskra w Dęblinie. Mimo wielomiesięcznych działań, przesłuchania dziesiątek świadków oraz analizy monitoringu nie udało się ustalić sprawców.
Z maszyny zniknęło 66 unikatowych elementów wyposażenia kabiny pilota, a straty oszacowano na około 200 tys. zł.
Sprawa dotyczy samolotu TS-11 Iskra o numerze bocznym 1607. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich samolotów odrzutowych, który przez dziesięciolecia służył do szkolenia pilotów wojskowych, w tym przyszłych lotników słynnej dęblińskiej „Szkoły Orląt”.
Według ustaleń śledczych z kokpitu maszyny zniknęło aż 66 elementów wyposażenia. Były to między innymi wskaźniki, zegary oraz specjalistyczne przyrządy lotnicze stanowiące integralną część kabiny pilota.
Śledztwo okazało się wyjątkowo trudne. Jednym z największych problemów był brak możliwości ustalenia dokładnej daty kradzieży. To znacząco utrudniło powiązanie potencjalnych podejrzanych z momentem popełnienia przestępstwa.
W toku postępowania przesłuchano 67 świadków, przeanalizowano zapis monitoringu oraz przeprowadzono eksperyment procesowy. Mimo szeroko zakrojonych działań nie udało się wskazać osób odpowiedzialnych za kradzież.
Oszacowanie wartości skradzionych elementów miało być niezwykle skomplikowane. W przeciwieństwie do współczesnych części lotniczych, wyposażenie Iskry ma charakter historyczny i kolekcjonerski. Większość tych elementów nie jest już produkowana ani dostępna na rynku.
Istotnym wątkiem sprawy jest status samego samolotu. TS-11 Iskra nie był eksponatem należącym do Muzeum Sił Powietrznych. Maszyna stanowi własność miasta Dęblin, które pozyskało ją w 2023 roku w związku z przygotowaniami do obchodów 100-lecia Lotniczej Akademii Wojskowej, znanej powszechnie jako „Szkoła Orląt”.
Samolot był jedynie czasowo przechowywany na terenie Muzeum Sił Powietrznych. Brak wyposażenia odkryto dopiero podczas przygotowań do odbioru maszyny przez przedstawicieli samorządu.
Decyzja o umorzeniu postępowania wywołała poruszenie wśród lokalnych władz. Burmistrz Dęblina Roman Bytniewski przyznał w rozmowach z mediami, że o zakończeniu śledztwa dowiedział się z doniesień prasowych.
Choć śledztwo zostało formalnie zakończone, sprawa nie jest definitywnie zamknięta. Policja i prokuratura zapowiadają dalsze monitorowanie rynku kolekcjonerskiego oraz aukcji związanych z militariami i lotnictwem.
Skradzione elementy mają charakter unikatowy i mogą być stosunkowo łatwe do rozpoznania przez specjalistów zajmujących się historycznym wyposażeniem lotniczym. Jeśli części pojawią się na rynku kolekcjonerskim lub zostaną odnalezione podczas innych postępowań, śledztwo może zostać wznowione.
Źródło informacji: Prokuratura Rejonowa w Lublinie, Dziennik Wschodni, Kurier Lubelski / redag. Aviation24.pl





