Nowoczesne technologie coraz śmielej trafiają do służb ratowniczych. Jednym z najbardziej interesujących rozwiązań są tzw. latające koła ratunkowe, czyli specjalne drony wodno-powietrzne zdolne do błyskawicznego dotarcia do osób zagrożonych utonięciem. Urządzenia tego typu mogą wystartować z brzegu, dolecieć do poszkodowanego, wylądować na wodzie i natychmiast zapewnić mu wyporność, znacząco zwiększając szanse na przeżycie.
Technologia znana na świecie pod nazwą Flying Lifebuoy została opracowana z myślą o skróceniu czasu reakcji podczas akcji ratowniczych. W sytuacji zagrożenia życia liczą się często sekundy, a dotarcie ratownika lub łodzi do osoby znajdującej się daleko od brzegu może zająć zbyt dużo czasu.
Jednymi z takich urządzeń są modele TY-3R oraz JX-6A opracowane przez firmę Didiok Makings. Konstrukcje łączą cechy klasycznego koła ratunkowego z technologią bezzałogowych statków powietrznych.
Po uruchomieniu przez operatora dron startuje pionowo i może osiągać prędkość około 50 kilometrów na godzinę. Dzięki temu jest w stanie pokonać dystans jednego kilometra w ciągu kilkudziesięciu sekund. Dla porównania ratownik płynący wpław lub łódź ratownicza potrzebują zwykle znacznie więcej czasu.
【発明】空飛ぶ浮き輪が誕生した。溺れた人をGPSで追跡し時速50kmで水面すれすれを飛んで駆けつけ手の届く位置に着水する。救助隊が到着するまでの数分間を命綱に変える装置として水難救助の現場で実用化が始まっている。 pic.twitter.com/NW3LGFoa0U
— NEW【テクノロジーニュース】 (@sutoroveli_news) June 11, 2026
Po dotarciu nad miejsce zdarzenia operator wykorzystuje obraz z kamery oraz dane nawigacyjne do precyzyjnego naprowadzenia urządzenia. Następnie dron ląduje bezpośrednio obok osoby znajdującej się w wodzie.
Największą zaletą systemu jest jego podwójna funkcja. Po wodowaniu urządzenie nie jest już jedynie dronem. Szczelna konstrukcja pełni rolę pełnowartościowego koła ratunkowego, które może utrzymać na powierzchni nawet dwie dorosłe osoby. Dodatkowo wokół konstrukcji rozmieszczono specjalne liny umożliwiające pewny chwyt.
W przeciwieństwie do klasycznych dronów ratowniczych, które jedynie zrzucają koło ratunkowe z powietrza, Flying Lifebuoy pozostaje przy poszkodowanym. To bardzo ważne podczas silnego wiatru i wysokich fal, gdy tradycyjne środki ratunkowe mogą szybko oddalić się od osoby potrzebującej pomocy.
Nowoczesne modele są również wyposażone w system automatycznego powrotu. Po zakończeniu akcji operator może uruchomić procedurę samodzielnego startu z powierzchni wody. Następnie urządzenie wraca do punktu bazowego przy wykorzystaniu nawigacji satelitarnej. Taka sama procedura uruchamia się automatycznie po utracie sygnału sterowania.
Producenci podkreślają, że urządzenia mogą pracować przy wietrze dochodzącym do około 40–50 kilometrów na godzinę, co odpowiada sile sześciu stopni w skali Beauforta. Pozwala to wykorzystywać je także podczas trudniejszych warunków pogodowych.
Eksperci ratownictwa wodnego zwracają uwagę, że pierwsze minuty po rozpoczęciu tonięcia mają kluczowe znaczenie. Im szybciej poszkodowany otrzyma jakiekolwiek wsparcie wypornościowe, tym większe są szanse na przeżycie i uniknięcie poważnych powikłań zdrowotnych.
Dlatego coraz więcej służb ratowniczych oraz operatorów kąpielisk interesuje się tego typu rozwiązaniami. Latające koła ratunkowe są już wykorzystywane przez wybrane służby ochrony wybrzeża, ratowników wodnych oraz ośrodki wypoczynkowe w różnych częściach świata.
Choć technologia nie zastąpi ratowników, może stać się niezwykle cennym narzędziem wspomagającym akcje ratunkowe. Dzięki połączeniu możliwości drona i sprzętu ratowniczego nowe urządzenia mają szansę znacząco skrócić czas dotarcia pomocy do osób walczących o życie w wodzie.
Źródło informacji: Didiok Makings, Flying Lifebuoy / redag. Aviation24.pl





