Po latach opóźnień, sporów i narastających problemów jeden z najważniejszych programów wojskowo-lotniczych Europy dobiegł końca. FCAS (Future Combat Air System), który miał doprowadzić do powstania nowej generacji europejskiego systemu walki powietrznej, został zakończony.
Dla europejskiego przemysłu obronnego oznacza to nie tylko utratę projektu wartego ponad 100 miliardów euro, ale również poważne pytania o przyszłość współpracy przy najbardziej zaawansowanych programach lotniczych.
Choć dla opinii publicznej FCAS był przede wszystkim projektem nowego myśliwca, w rzeczywistości zakładał stworzenie całego ekosystemu walki przyszłości. Jego centralnym elementem miał być załogowy myśliwiec Next Generation Fighter, wspierany przez bezzałogowe platformy bojowe, zaawansowane sensory oraz cyfrową sieć wymiany danych Combat Cloud.
Branżowe media lotnicze od wielu miesięcy wskazywały, że projekt znajduje się w głębokim kryzysie. Głównym źródłem problemów był konflikt pomiędzy Dassault Aviation i Airbusem Defence and Space. Francuski producent Rafale uważał, że powinien posiadać dominującą rolę przy projektowaniu nowego myśliwca. Z kolei Airbus reprezentujący interesy Niemiec i Hiszpanii domagał się równorzędnego udziału w pracach oraz pełnego dostępu do kluczowych technologii.
Spór szybko przestał dotyczyć wyłącznie podziału obowiązków. W centrum konfliktu znalazły się prawa własności intelektualnej, kontrola nad technologiami oraz przyszłe wpływy z eksportu. Brak jasnego lidera programu oraz rywalizacja przemysłowa zaczęły zagrażać całemu przedsięwzięciu.
Sytuację dodatkowo komplikowały różnice w wymaganiach wojskowych. Francuskie siły powietrzne i marynarka wojenna oczekiwały samolotu zdolnego do operowania z lotniskowców oraz przenoszenia francuskiego odstraszania nuklearnego. Niemcy koncentrowały się natomiast na innych priorytetach operacyjnych. W efekcie projektanci musieli pogodzić wymagania, które coraz częściej wzajemnie się wykluczały.
W ostatnich latach coraz większe znaczenie zaczęły odgrywać również bezzałogowe systemy bojowe. Wojna w Ukrainie oraz szybki rozwój sztucznej inteligencji sprawiły, że część analityków zaczęła kwestionować sens inwestowania ogromnych środków wyłącznie w klasyczny załogowy myśliwiec nowej generacji. Airbus sugerował nawet możliwość przebudowy całej koncepcji FCAS i większego nacisku na systemy bezzałogowe.
W branży obronnej coraz częściej pojawiały się głosy, że FCAS przypomina historię programu Eurofighter z końca lat osiemdziesiątych. Wówczas Francja również wycofała się ze wspólnego projektu europejskiego myśliwca i zdecydowała się opracować własny samolot, którym ostatecznie został Rafale.
Zakończenie FCAS może oznaczać powrót do podobnego scenariusza. Według analityków Dassault Aviation ma wystarczające kompetencje, aby rozwijać przyszłe technologie samodzielnie lub w ograniczonym gronie partnerów. Niemcy natomiast mogą zacząć poszukiwać nowych sojuszy przemysłowych.
Największym beneficjentem obecnej sytuacji wydaje się brytyjsko-włosko-japoński program GCAP (Global Combat Air Programme). Projekt rozwija się zgodnie z harmonogramem i ma doprowadzić do wejścia do służby nowego myśliwca około 2035 roku. W przeciwieństwie do FCAS partnerzy od początku ustalili jasny podział kompetencji i strukturę zarządzania.
Mimo zakończenia prac nad myśliwcem część technologii opracowanych w ramach FCAS może zostać wykorzystana w innych projektach. Dotyczy to przede wszystkim systemów wymiany danych, rozwiązań związanych ze sztuczną inteligencją oraz bezzałogowych platform współpracujących z samolotami załogowymi.
Źródło informacji: Aviation Week, Breaking Defense, Defense News, Aerospace Global News, Janes / redag. Aviation24.pl





