Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych poinformowały, że dostawy nowych samolotów Air Force One zostały przesunięte na połowę 2028 roku. Oznacza to dalsze opóźnienie programu realizowanego przez firmę Boeing, którego celem jest przekształcenie dwóch samolotów Boeing 747-8 w nową generację prezydenckiego transportu powietrznego.
Pierwotnie nowe maszyny miały wejść do służby już w 2024 roku i zastąpić obecnie eksploatowane VC-25A. Jednak od początku program zmaga się z poważnymi problemami. Wśród głównych przyczyn opóźnień wymieniane są zakłócenia w łańcuchach dostaw, zmieniające się wymagania techniczne, a także trudna sytuacja finansowa i organizacyjna Boeinga. Według aktualnych szacunków harmonogram realizacji projektu jest już opóźniony o około cztery lata.
Nowy termin dostaw ma istotne znaczenie polityczne. Prezydent Donald Trump wielokrotnie podkreślał, że chciałby korzystać z nowych samolotów Air Force One jeszcze przed zakończeniem swojej kadencji w styczniu 2029 roku. Przesunięcie dostaw na 2028 rok oznacza, że margines czasowy jest bardzo ograniczony, a każde kolejne opóźnienie może sprawić, że nowe maszyny nie wejdą do służby za jego prezydentury.
Koszt programu również znacząco wzrósł. Całkowita wartość projektu przekroczyła już 5 miliardów dolarów, mimo że pierwotna umowa, negocjowana przez Donalda Trumpa podczas jego pierwszej kadencji, opiewała na około 3,9 miliarda dolarów. Prezydent nie krył wcześniej frustracji wobec Boeinga, mówiąc wprost: „Nie jestem zadowolony z Boeinga...”. W pewnym momencie sugerował nawet rozważenie zakupu używanego samolotu i jego przebudowy na potrzeby prezydenckie, jednocześnie wykluczając współpracę z europejskim Airbusem.
W odpowiedzi na narastające problemy administracja sięgnęła po niestandardowe rozwiązania. Do współpracy przy programie zaangażowany został Elon Musk, stojący na czele Departamentu Efektywności Rządowej. Według Boeinga jego rola polega na identyfikacji nadmiernych i zbędnych wymagań technicznych, które spowalniają projekt. Dyrektor generalny Boeinga Kelly Ortberg przyznał, że uproszczenie części procedur ma pomóc w przyspieszeniu prac nad samolotami.
Nowe Air Force One mają bazować na płatowcach Boeing 747-8, ale ich wyposażenie znacząco wykracza poza standardy lotnictwa cywilnego. Maszyny otrzymają zaawansowane systemy łączności, zabezpieczenia przed zagrożeniami elektromagnetycznymi oraz zdolność do działania jako mobilne centrum dowodzenia w czasie kryzysu. To właśnie skala i złożoność tych modyfikacji są jednym z głównych czynników wydłużających realizację programu.
Dla Boeinga opóźnienia w programie Air Force One stanowią dodatkowe obciążenie wizerunkowe w momencie, gdy koncern zmaga się z problemami w innych segmentach działalności. Dla administracji USA to z kolei wyzwanie polityczne i operacyjne, ponieważ obecne VC-25A są intensywnie eksploatowane i zbliżają się do kresu swojej planowanej żywotności.
Jeżeli harmonogram nie ulegnie kolejnym przesunięciom, nowe Air Force One trafią do Sił Powietrznych USA w 2028 roku. W praktyce oznacza to, że projekt, który miał być symbolem nowoczesności i sprawności amerykańskiego przemysłu lotniczego, stał się jednym z najbardziej opóźnionych i kosztownych programów w historii lotnictwa prezydenckiego.
Źródło informacji: avweb, simpleflying.com, breakingdefence.com / redag. aviation24.pl





