Indyjski przewoźnik IndiGo, największa linia lotnicza w kraju i jedna z największych na świecie pod względem liczby dziennych operacji, wpadł w poważny kryzys po zmianach dotyczących czasu pracy pilotów. Nowe regulacje, które ograniczają liczbę nocnych rotacji oraz wydłużają okresy odpoczynku, weszły w życie w momencie, gdy linia działała na granicy dostępności załóg. Brak rezerw kadrowych sprawił, że po kilku dniach obowiązywania przepisów siatka połączeń zaczęła się gwałtownie załamywać.
W rezultacie tysiące pasażerów utknęło na lotniskach w całych Indiach. Linie wstrzymywały, przekierowywały lub anulowały loty — niekiedy kilkanaście minut przed planowanym odlotem. Terminale przepełniły się podróżnymi poszukującymi informacji, a obsługa linii nie była w stanie reagować na narastającą liczbę zgłoszeń. Problemy utrzymywały się przez kilka kolejnych dni, a liczba skasowanych lotów rosła w tempie, którego przewoźnik nie zdołał opanować.
IndiGo wprowadziło nadzwyczajne działania. Uruchomiono automatyczne zwroty kosztów biletów dla pasażerów dotkniętych odwołaniami oraz czasowo zniesiono część opłat związanych ze zmianami rezerwacji. Przewoźnik zapewnił, że jego zespół „podejmuje wszelkie możliwe kroki, aby przywrócić płynność operacji”, jednocześnie przyznając, że reorganizacja grafików i przeszkolenie załóg wymagają czasu.
Kryzys odbił się także na całym indyjskim sektorze lotniczym. Rząd, chcąc ograniczyć skoki cen wynikające z nagłego spadku dostępności miejsc, zdecydował się czasowo zamrozić taryfy na wybranych trasach. Jednocześnie władze lotnicze wysłały do przewoźnika oficjalne żądanie wyjaśnień, wskazując na konieczność dostosowania planowania operacyjnego do nowych regulacji.
Sytuacją zainteresował się również indyjski parlament. Zapowiedziano przesłuchania przedstawicieli największych linii lotniczych oraz regulatora lotniczego. Celem jest ustalenie, dlaczego wdrożenie przepisów doprowadziło do tak poważnego załamania systemu i czy przewoźnik mógł wcześniej przygotować się na zmianę. Wśród polityków pojawiają się głosy, że operator o tak dużym znaczeniu rynkowym powinien mieć większe rezerwy załóg i elastyczniejsze planowanie lotów.
Analitycy branżowi zauważają, że problem nie jest wyłącznie skutkiem nowych norm dotyczących czasu pracy pilotów. Jest efektem wieloletniego funkcjonowania na granicy strukturalnych możliwości oraz prób utrzymania bardzo intensywnego harmonogramu przy ograniczonych zasobach kadrowych. Zmiana przepisów jedynie ujawniła słabości systemu.
Kryzys wywołał też debatę o tym, jak bardzo nowe regulacje powinny wpływać na działalność przewoźników i czy bezpieczeństwo można pogodzić z oczekiwaniami rynku. Władze Indii zdecydowały się tymczasowo złagodzić część przepisów, aby umożliwić przewoźnikowi odbudowanie stabilności operacyjnej. Jednocześnie podkreślono, że długofalowym celem jest pełne wdrożenie norm poprawiających bezpieczeństwo lotów.
IndiGo deklaruje, że operacje zostaną odbudowane w ciągu kilku tygodni. Kryzys pokazał jednak, że nawet największy przewoźnik może zostać sparaliżowany, jeśli zmiany regulacyjne spotkają się z niewystarczającym przygotowaniem operacyjnym.
Źródło: New Indian Express, DGCA India, Indigo / redag. Aviation24.pl





