Zaawansowane oprogramowanie dla dronów nowej generacji to tylko jedna z 25 technologii rozwijanych przez NASA z myślą o przyszłych misjach na Marsa. Inżynierowie z Jet Propulsion Laboratory muszą odtwarzać warunki Czerwonej Planety na Ziemi. Dlatego testują sprzęt w miejscach najbardziej przypominających marsjańskie pustynie.
Zespół JPL zabrał trzy drony do kalifornijskiej Doliny Śmierci i na pustynię Mojave. Jałowe wydmy i pozbawiony punktów odniesienia teren były idealne do sprawdzenia systemu Extended Robust Aerial Autonomy. Takie środowisko sprawiło problemy na Marsie podczas ostatnich lotów śmigłowca-drona Ingenuity, który miał trudności z oceną ruchu nad słabo teksturowanym podłożem. Jak wyjaśnia Roland Brockers z JPL, „Ingenuity był projektowany do lotu nad terenem pełnym szczegółów. Wydmy okazały się wyzwaniem, którego przyszłe drony nie mogą się obawiać”.
NASA kontynuuje wizję robotów zdolnych działać samodzielnie, wspierać astronautów i badać obszary, które są zbyt ryzykowne dla łazików. Testy w terenie prowadzone są w Dolinie Śmierci od lat 70., od czasów przygotowań do lądowania sond Viking. W ostatnich miesiącach inżynierowie wrócili na Mars Hill oraz na wydmy Mesquite Flats. Uzyskali trzeci w historii parków narodowych USA oficjalny certyfikat na latanie dronami badawczymi w tym miejscu. Temperatury dochodziły tam do 45°C. Zespół monitorował autonomiczne loty pod namiotem rozstawionym na pustyni.
Testy pokazały, jak różne filtry kamer wpływają na analizę podłoża i w jaki sposób nowy algorytm pozwala dronom bezpiecznie lądować w terenach pełnych przeszkód. Nadzorca parku, Mike Reynolds, podkreślił, że Dolina Śmierci staje się żywym laboratorium badań planetarnych.
Badania rozszerzono o wydmy Dumont w Mojave, gdzie wcześniej testowano systemy mobilności łazika Curiosity. Jak wyjaśnia geolog Nathan Williams, modele komputerowe nie zawsze wystarczą, ponieważ interesujące cechy terenu mogą znajdować się w najbardziej wymagających lokalizacjach. Dlatego NASA musi przygotować przyszłe maszyny do działania w takich warunkach.
Testy technologii marsjańskich obejmują również roboty kroczące. Latem specjaliści z Johnson Space Center udali się do White Sands w Nowym Meksyku z robotycznym psem LASSIE-M. Robot potrafi zmieniać sposób poruszania się w zależności od rodzaju podłoża, analizując jego właściwości dzięki czujnikom w robotycznych nogach. Jego zadaniem ma być docieranie w miejsca zbyt niebezpieczne dla łazików i ocena terenu przed misjami ludzi lub maszyn.
NASA pracuje także nad zupełnie nową koncepcją statku powietrznego dla Marsa. Prototyp MERF, czyli Mars Electric Reusable Flyer, przypomina jedno skrzydło z dwoma śmigłami. Konstrukcja pozwala na pionowy start, zawis i szybki lot poziomy. Pełnowymiarowy MERF ma mieć rozpiętość zbliżoną do długości małego autobusu. Inżynierowie z ośrodka Langley testują mniejszy model, badając aerodynamikę i ultralekkie materiały niezbędne do lotu w cienkiej marsjańskiej atmosferze.
W ramach programu finansowane są również systemy zasilania, nowe wiertła, urządzenia do poboru próbek oraz autonomiczne oprogramowanie. Wszystkie te technologie będą kluczowe dla przyszłych wypraw na Marsa, zwłaszcza w misjach, w których rośnie udział robotów działających samodzielnie i wspierających załogowe eksploracje.
Źródło informacji: NASA / redag. Aviation24.pl






