Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) oraz Departament Transportu USA ogłosiły redukcję rozkładów lotów o 10% na 40 największych lotniskach w kraju. Powodem jest przeciążenie systemu kontroli ruchu lotniczego podczas trwającego rządowego shutdownu poinformowały min. linie United Airlines.
Od 7 listopada wszystkie linie lotnicze w USA zostały zobowiązane do ograniczenia liczby operacji. FAA podkreśla, że celem jest utrzymanie bezpieczeństwa w przestrzeni powietrznej, ponieważ tysiące kontrolerów ruchu lotniczego i agentów TSA pracuje bez wynagrodzenia, a część z nich zaczęła rezygnować z dyżurów.
Decyzja dotyczy 40 kluczowych portów lotniczych, w tym m.in.:
Atlanta (ATL) – największy hub w USA
Chicago O’Hare (ORD)
Los Angeles (LAX)
Dallas/Fort Worth (DFW)
Nowy Jork (JFK, LaGuardia, Newark)
Miami (MIA)
San Francisco (SFO)
Według FAA, redukcja obejmie głównie loty krajowe i regionalne, natomiast połączenia międzynarodowe i hub-to-hub pozostaną w dużej mierze bez zmian.
Każdy podróżny w tym okresie ma prawo do zwrotu kosztów biletu, nawet jeśli jego lot nie został odwołany. Linie lotnicze, takie jak United, informują klientów z wyprzedzeniem przez aplikację, stronę internetową lub SMS. Największe utrudnienia spodziewane są na trasach krajowych, gdzie redukcje są najbardziej odczuwalne.
Zjawisko paraliżu ruchu lotniczego dotyczy przede wszystkim najbardziej obciążonych portów lotniczych (Nowy Jork, Chicago, Atlanta, Los Angeles czy San Francisco), gdzie braki kadrowe kontrolerów są najbardziej dotkliwe.
United Airlines szacuje, że około 13 tys. kontrolerów ruchu lotniczego i 50 tys. agentów TSA pracuje bez wynagrodzenia, co prowadzi do absencji i przeciążenia systemu.
Źródło informacji: UA / redag. Aviation24.pl





