NATO Air Policing to codzienna misja ochrony przestrzeni powietrznej państw Sojuszu. Jej znaczenie wyraźnie uwidoczniło się w zeszłym tygodniu, gdy rosyjskie drony naruszyły polską przestrzeń powietrzną. W odpowiedzi systemy obrony powietrznej NATO zareagowały natychmiast – poderwano myśliwce, zabezpieczono niebo, a mieszkańcy wschodniej flanki otrzymali jasny sygnał: granice powietrzne Sojuszu są bronione.
Reakcje nie ograniczyły się wyłącznie do Polski. Już 9 września hiszpańskie Eurofightery poderwano z Litwy, by przechwycić rosyjski samolot transportowy IL-76, który leciał bez planu lotu. W kolejnych dniach francuskie Rafale przeprowadziły pierwsze alarmowe starty w ramach operacji Eastern Sentry. W Polsce natomiast dyżury pełnią holenderskie F-35, które wzmocniono dodatkowymi siłami w związku z pogarszającą się sytuacją bezpieczeństwa.
Nie był to pierwszy raz, gdy NATO reagowało na prowokacje Rosji. Już w 2017 roku belgijskie F-16 przechwyciły rosyjskie Su-27, które nie utrzymywały łączności z kontrolą ruchu lotniczego. Takie działania są stałym elementem misji Air Policing, prowadzonej nieprzerwanie od ponad sześciu dekad.
Obecnie wzdłuż wschodniej flanki NATO działają stałe i wzmocnione komponenty misji: w litewskich Szawlach operują Gripeny z Węgier i Eurofightery z Hiszpanii, w estońskim Ämari zadania wykonują włoskie F-35, a w Rumunii dyżur pełnią niemieckie Eurofightery. Uzupełniają je narodowe siły reagowania, jak w przypadku szwedzkich i duńskich myśliwców, które w zeszłym tygodniu przechwyciły rosyjskie Su-30 i IŁ-20 nad Bałtykiem.
NATO Air Policing to jednak nie tylko szybkie reakcje. To także ciągłe monitorowanie nieba – od stacji radarowych, przez samoloty wczesnego ostrzegania, aż po centra dowodzenia, które pracują 24 godziny na dobę. Każde zagrożenie – drony, myśliwce czy maszyny rozpoznawcze – jest wykrywane i śledzone, a w razie potrzeby przechwytywane.
Źródło informacji: NATO Air Command / redag. Aviation24.pl





