fanpage facebook aviation24.pl fanpage twitter aviation24.pl kanał youtube aviation24.pl galeria instagram aviation24.pl

Śmigłowiec prowadzący transmisję z wyścigów kolarskich
Grafika ilustracyjna - Źródło: wygenerowane za pomocą AI / Sora

Podczas Tour de Pologne niebo nad peletonem wypełniają nie tylko śmigłowce z kamerami, ale też samoloty, które mają bardzo ważną rolę. To właśnie one odpowiadają za przekaz telewizyjny na żywo. Dlaczego krążą nad trasą w kółko? I jak wygląda praca powietrznej ekipy filmowej podczas kolarskich wyścigów?

Kamera z powietrza: co widać, a czego nie widać?

Podczas relacji z takich wyścigów kolarskich jak np. Tour de Pologne często widać piękne ujęcia z lotu ptaka. To efekt pracy śmigłowców z profesjonalnymi kamerami i jeszcze bardziej profesjonalnymi systemami stabilizacji. Nie można zapominać oczywiście o operatorach tych kamer, którzy na bieżąco śledzą peleton, siedząc często tuż obok pilota. A dlaczego nie na tylnych fotelach? Obrazu z kamery na ekranie podglądu to nie wszystko. Kamerzysta musi często zerkać na to co dzieje się wokół śmigłowca, a szczególnie z przodu... nie warto marnować dobrych ujęć. Jednak to tylko część większej układanki. Aby widzowie mogli oglądać obraz na żywo – niezależnie od tego, czy kolarze jadą przez miasta, lasy czy górskie przełęcze – potrzebna jest dodatkowa pomoc z powietrza.

I tu właśnie pojawia się samolot.

Dlaczego samolot lata w kółko nad wyścigiem? Jeśli ktoś zauważył na niebie samolot krążący nad wyścigiem, to najprawdopodobniej była to maszyna pełniąca funkcję "latającego przekaźnika". Podczas Tour de Pologne taką rolę w tym roku pełni np. Beechcraft B200C Super King Air z belgijskiej firmy Air Service Liege.

Samolot ten nie ma kamer ani operatora. Jego zadanie to odbierać sygnał z kamer śledzących wyścig (głównie tych na motocyklach i śmigłowcach), a następnie przesyłać go dalej – na ziemię, do reżyserki, która emituje transmisję telewizyjną.

TU MOŻECIE ZOBACZYĆ JEGO TRASĘ PRZELOTU z II Etapu Tour de Pologne (5 sierpnia)

Ponieważ kolarze są w ciągłym ruchu, samolot też musi się przemieszczać – zazwyczaj krąży na dużej wysokości, podążając mniej więcej za trasą wyścigu. Widzowie tego nie widzą, ale właśnie dzięki temu obraz z trasy dociera do ekranów niemal bez przerw.

Za sterami tych maszyn stoją doświadczeni piloci, a na pokładach – technicy i "spece" od transmisji. Ich praca często trwa kilka godzin dziennie, bez możliwości lądowania w trakcie wyścigu.

Praktyka znana z całego świata

Takie rozwiązania stosowane są nie tylko w Polsce. Podobnie wygląda organizacja transmisji podczas Tour de France, Giro d’Italia czy innych dużych imprez kolarskich. Tam także korzysta się z całych „flot powietrznych” – kilka śmigłowców, motocykle i jeden lub nawet dwa samoloty, które przez wiele godzin pozostają w powietrzu.

Co ciekawe, choć technologia się rozwija, to drony – choć bardzo popularne – nie są obecnie w stanie zastąpić śmigłowców ani samolotów przekaźnikowych. Mają zbyt mały zasięg i ograniczoną wytrzymałość na długie loty.

W powietrzu dzieje się więcej, niż myślisz

Dzięki tej powietrznej operacji widzowie mogą śledzić każdy moment rywalizacji – od startu aż po metę. I choć większość z nas patrzy tylko na obraz na ekranie, to nad naszymi głowami toczy się misternie zorganizowana operacja lotnicza, która łączy sport z nowoczesną techniką.

Źródło informacji: ASL Group, @PolishMilRadar (X), Flightradar24, Przegląd Sportowy Onet, SVG Europe, Cycling Weekly / redag. Aviation24.pl, 

Przeczytaj inne publikacje